Kogo by tu zabić?

Jakiś groźny wirus krąży po Polsce. Dotyka nielicznych, ale objawy są niezwykle groźne. Otóż w ostatnich dniach, po lewej i po prawej, pojawiły się, pod adresem różnych ludzi, groźby albo życzenia śmierci. Wirus, jak się okazuje, jest ponadpartyjny i dotyka osób z różnych środowisk. Co tylko pokazuje, że głupota jest bezpartyjna albo ponadpartyjna i różnokierunkowa.

Zaczęli kibole Legii, którzy szubienicami, na wielkim transparencie, zagrozili Nowoczesnej (czyli jej politykom), "Gazecie Wyborczej" (czyli jej dziennikarzom), KOD-owi (czyli jego działaczom) i osobiście, Monice Olejnik oraz niżej podpisanemu. Potępił to klub Legia, choć prezes klubu osobiście tego zrobić nie chciał.

Otwarcie i stanowczo potępił to wyłącznie główny udziałowiec klubu, pan Dariusz Mioduski. PZPN siedzi cichutko, prokuratura cichutko, przedstawiciele partii rządzącej jeszcze ciszej. Choć nie wszyscy. Poseł Świat z PiS bardzo był z tego transparentu zadowolony. A jakiś poseł z partii Kukiz'15 był przeszczęśliwy, czego, o ile mi wiadomo, pan Kukiz nie skomentował. Pewnie, kibole, to potencjalni sojusznicy PIS-u i Kukiza. Po co z nimi zadzierać.

Potem błysnął poseł PIS, a może SKOK-ów, pan Szewczak. "Panom Nowoczesnym" i ludziom maszerującym pod sztandarami KOD-u przypomniał co może spotkać zdrajców ojczyzny. A może ich, co pokazały losy Targowiczan, spotkać szubienica, subtelnie przypomniał Szewczak.
OK, Szewczak nie musi być mądry. Nie musi też znać historii. Nie musi się orientować, że Targowiczanie chcieli zdeptać konstytucję, co też zrobili. I za to zawiśli. Ale ignorancja to jedno, głupota to drugie.

Wirus krąży jednak dalej, jest aktywny. Kolejną jego ofiarą jest feministka, pani Zawadzka. Przy okazji lotu prezydenta Dudy do Kanady zamarzył się Zawadzkiej drugi Smoleńsk. Wariatka? Może. Ale co z tego? Głupota nie musi być okolicznością łagodzącą. Nie powinna być.

Jesteśmy, wszyscy wiemy to doskonale, społeczeństwem podzielonym. Byłoby lepiej, gdybyśmy aż tak podzieleni nie byli, ale jest jak jest. Trudno. Ilustracją podziałów mogą być ostre, nawet bardzo ostre spory, mogą być kpiny i szyderstwa. Mamy wolność słowa, trzeba ponosić jej ciężar.

Wszyscy, używając rozumu, jesteśmy w stanie łatwo nakreślić granicę między kpiną i szyderstwem i nawet brutalnym atakiem, a wzywaniem do przemocy i mową nienawiści. A już tym bardziej między ostrymi słowami a wzywaniem do przemocy, groźbami karalnymi i sugerowaniem, że ktoś powinien zawisnąć albo zginąć w katastrofie.

To nie jest cienka czerwona linia. To jest wyjątkowo gruba krecha, której tylko człowiek bezrozumny zauważyć nie jest w stanie. I proponuję, wzywam, byśmy tę grubą linię uczynili jeszcze grubszą. I byśmy, niezależnie od poglądów, potępiali stanowczo wszelkie tego typu wybryki. Całkowicie niezależnie od tego kto akurat daje dowody skrajnej głupoty. Dlatego potępiam i kiboli, i pana Szewczaka, i panią Zawadzką. Dlatego niepokoi mnie cisza, po prawej stronie, z powodu ekscesów kiboli i Szewczaka oraz po lewej, po wybryku Zawadzkiej.

Tu nie ma żartów. Głupcy są po obu stronach. Wariaci też. Za chwilę ktoś wezwanie do wieszania, zabijania albo bicia, weźmie całkowicie dosłownie. Wtedy dojdzie do nieszczęścia. I nie będziemy już mówili o wielkim podziale w społeczeństwie, ale - potencjalnie- o narodowej katastrofie.

Mieliśmy w historii Niewiadomskich i Cybów. Ich następców pewnie nie brakuje. Naprawdę, warto się ugryźć w język. Naprawdę warto potępiać i ścigać tych, którzy do przemocy wzywają. Warto to zrobić zanim będzie za późno. Zanim znowu, po polsku, nie będziemy jęczeć, że przecież mogliśmy temu zapobiec, gdybyśmy tylko wykazali elementarną wrażliwość.

Niewiele spraw ludzi po obu stronach politycznego sporu dzisiaj łączy. Ale myślę, mam nadzieję, że ogromna większość, po obu stronach, ma poczucie, że akurat w tej jednej sprawie niezbędna jest jedność. Naprawdę, warto nacisnąć na hamulce. Zanim będzie za późno.

POLUB NAS NA FACEBOOKU