Wypowiedzieli nam wojnę

PIS-owska władza wypowiedziała wojnę normalnej Polsce i normalności w ogóle. Postanowiła ją toczyć na wszystkich niemal frontach. Dylemat jest więc prosty - albo wygra PIS albo normalność. To nie jest normalna władza. Normalna władza zajmuje się rządzeniem. Czyni to raz lepiej, raz gorzej, robi rzeczy mądre, niemądre, czasem głupie. Ale rządzi. PIS nie chce rządzić krajem. Chce rządzić Polakami, umysłami, emocjami, nastrojami. Odwołuje się przy tym na najniższych instynktów i to najbardziej obrzydliwych odruchów, znanych z naszej historii.

PIS wypowiedziało wojnę Trybunałowi Konstytucyjnemu i konstytucji. Wypowiedziało wojnę obrońcom państwa prawa i liberalnej demokracji. Wypowiedziało wojnę niezależności publicznych mediów. Wypowiedziało wojnę ekologom i miłośnikom koni. Wypowiedziało wojnę przyzwoitym urzędnikom. A właśnie teraz zamierza wypowiedzieć wojnę milionom kobiet.

W propozycji delegalizacji aborcji idzie zresztą nie tylko o wypowiedzenie wojny kobietom, ale wszystkim, którzy uważają, że państwo jest po to, by chronić obywateli i ułatwiać im życie, a nie, by nadzorować ich sumienia. Skrajnym idiotyzmem jest twierdzenie, że przeciw tej propozycji są tylko "aborcjoniści" i feministki. Nie jestem, z tego co wiem, feministką. Jestem też przeciwnikiem aborcji. Mam wielki szacunek dla kobiet, które decydują się urodzić dziecko wiedząc, że będzie ono ciężko chore, tym bardziej, gdy poród może zagrażać ich życiu. Trudno mi sobie jednak wyobrazić wiele większych dramatów niż gwałt, a już tym bardziej zmuszanie zgwałconej kobiety do rodzenia za pomocą sankcji karnych. To nie jest prawo. To jest taliban. I traktowanie kobiet jak inkubatorów.

Kolejne działania PIS-u wywołują sprzeciwy kolejnych grup społecznych. I słusznie. Protestów będzie coraz więcej i będą one miały coraz większy zasięg. Nie ma bowiem zgody ani na takie rządy, ani na taki język. A język PIS-u, jest językiem ONR-u, językiem propagandystów 68-go roku i propagandystów stanu wojennego. Wszystkich myślących inaczej ta władza obraża jak chyba nikt inny wcześniej. Wszystkim ubliża. Każdy, kto ośmieli się sprzeciwiać władzy, szczególnie gdy dotyczy to osób znanych, jest opluwany, kopany, niszczony.

Przydałaby się w tym miejscu jakaś analiza polityczna, bo przecież normalna władza zawsze robi coś po coś. Zawsze są jakieś w miarę racjonalne motywy i choćby w miarę racjonalne cele. Biorąc pod uwagę skalę wyzwania rzuconego normalności, trudno jednak doszukać się racjonalnych motywów i celów. To jest jakieś obłąkańcze w swej istocie niszczenie wszystkiego, czego się nie kontroluje, jakiś szalony niepowstrzymany pęd do niszczenia, destrukcji. To skrzyżowanie chińskiej rewolucji kulturalnej z inkwizycją, paleniem na stosie czarownic i wprowadzaniem w życie odpowiednio przemodelowanych ustaw norymberskich - każdemu wrogowi, choćby domniemanemu, grzebie się w życiorysie, lustruje się wroga i jego przodków.

W ciągu pół roku rządów PIS-u Polska cofnęła się o lat kilkadziesiąt. Wizerunek naszego państwa jest mniej więcej taki jak w marcu 68 roku i w grudniu 82 roku.

Nie ma co bagatelizować wszelkich różnic między Polakami - socjalistami, liberałami, konserwatystami, one były i będą istotne. Ale w tym momencie muszą zejść na dalszy plan.Toczy się bowiem wielka bitwa, największa od kilkudziesięciu lat, o oblicze Polski. Albo będzie otwarta i tolerancyjna albo nacjonalistyczna i ksenofobiczna. Albo racjonalna albo rządzona przez szaleńców. Albo szanująca prawa wszystkich albo policyjna. Albo respektująca rządy prawa albo autorytarna. Albo europejska albo wsobna. Albo szanowana albo pogardzana. Albo chroniąca obywateli albo represyjna.

Wybór nie należy do PIS-u. Należy do nas. PIS wypowiedział wojnę normalności i milionom Polaków. I tu nie będzie żadnego światełka w tunelu ani żadnego kompromisu. Albo zwycięży wizja Polski Kaczyńskiego albo wizja Polski otwartej, tolerancyjnej i europejskiej. Albo - albo.

Rzucono nam w twarz rękawicę. Wyzwanie trzeba przyjąć, a walkę podjąć. Jeśli tego nie zrobimy, jeśli tej walki nie wygramy, będziemy się czuć obco we własnym kraju. PIS ma w jednym rację - decyduje suweren. Suwerenie - wybór należy do Ciebie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...