Grupa naTemat

Czas honoru, czas hańby

Szanowni Państwo. Dla Polski nastał czas bardzo trudny. Dla Polaków nastał czas próby. To wielki test dla społeczeństwa. Czy zasługujemy na wolność? Oczywiście, że tak. Ale zasługujemy na nią wyłącznie, jeśli jesteśmy gotowi bronić demokracji, państwa prawa i wolności właśnie.

Walec PiS-u jedzie, jak na walec, w tempie niesamowitym. Trybunał Konstytucyjny musi się bronić przed kolejnymi ciosami. Służba cywilna prawie poległa. W ministerstwach czystki. Media publiczne już prawie PiS-owskie. Inwigilacja milionów Polaków niemal klepnięta już przez Sejm.


Przeciwko zamachowi na Trybunał Konstytucyjny protestowały setki tysięcy ludzi. Ale demolowane są kolejne instytucje kluczowe dla państwa prawa. U wielu, także u tych, którzy w demonstracjach wzięli udział, może pojawić się zwątpienie. Codziennie demolowane są kolejne instytucje. Czy mamy demonstrować już nie co tydzień, ale codziennie?

Łatwo jest w tej sytuacji stracić nadzieję. Łatwo jest popaść w apatię i rezygnację. Bardzo łatwo. I do nikogo, kto tym uczuciom ulegnie, tak po ludzku, nie można mieć pretensji. Ale jednocześnie, i chcę to powiedzieć bardzo mocno, nie mamy prawa ulegać rezygnacji i apatii. A tym bardziej strachowi. Jak to kiedyś pięknie i mądrze powiedział Franklin Delano Roosevelt - "jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać, jest właśnie strach". My nie mamy prawa się bać. A nawet, gdy boimy się o Polskę, o demokrację, o przyszłość, nie mamy prawa temu strachowi ulegać. Dlaczego? Bo właśnie tego chcą. Odebrać nam nadzieję.

Papież Jan Paweł II powiedział, że każdy ma w życiu swoje Westerplatte. Dla wielu z nas, nasze Westerplatte właśnie się zaczyna. Za jakiś czas, gdy nie będziemy już pogrążeni w mroku, sami przed sobą będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie - kim naprawdę jesteśmy. Będziemy, patrząc w lustro, mogli powiedzieć sobie - czy w godzinie próby walczyliśmy, stawialiśmy opór czy ulegliśmy.

Wielu z nas ten wielki egzamin z patriotyzmu zdaje już dziś. W tym miejscu nisko kłaniam się sędziom Trybunału Konstytucyjnego i Panu Profesorowi Rzeplińskiemu. Zachowujecie się Państwo dumnie i godnie. Służycie Rzeczpospolitej wspaniale. Chciałbym się tu nisko pokłonić
prezesowi Sądu Najwyższego, Pani Profesor Gersdorf. Dowodząc, że PiS dokonuje bezprawnego zamachu na porządek prawny RP, pokazała Pani, że Sąd Najwyższy jest i sądem i najwyższym w każdym sensie.

Chciałem się nisko pokłonić dziesiątkom, setkom tysięcy ludzi, którzy na demonstracjach w tylu miastach Polski, protestowały przeciw deptaniu demokracji. Chciałem się pokłonić dziennikarzom Telewizji Polskiej, którzy zachowują się godnie i przyzwoicie, choć wiedzą, że PiS-owska czystka w publicznych mediach zacznie się pewnie za kilkadziesiąt godzin.

W tym miejscu chciałem się też bardzo nisko pokłonić bardzo wielu prawnikom, adwokatom, którzy całkowicie nieodpłatnie pomagają Komitetowi Obrony Demokracji. A także posłom opozycji, którzy gardłują, protestują, wskazują na haniebne praktyki nowej PiS-owskiej władzy. Nisko chciałem się też pokłonić reżyserom, którzy protestują przeciw kompromitującym wypowiedziom Pani Premier Szydło na temat filmu "Ida".

Jest pewnie jeszcze wielka rzesza ludzi, którym w tym momencie powinienem się pokłonić i wyrazić wdzięczność. Wszystkim Wam, kochani, dziękuję. Dajecie fantastyczny przykład, co oznacza być prawdziwym patriotą i prawdziwym obywatelem.

Mamy dziś w Polsce wręcz eksplozję godnej najwyższego szacunku obywatelskiej, patriotycznej aktywności. Ale - i tu mam wiadomość złą - jeszcze bardzo długo nie zobaczymy żadnych realnych efektów naszej działalności. To jest bowiem operacja pewnie wieloletnia.

Czy brak efektów za miesiąc czy rok przekreśla sens działalności? Przeciwnie. Presja musi być stała, opór nieprzemijający, walka nieustająca. Tylko wtedy demokracja przetrwa, państwo prawa odżyje, wolność zachowamy. Powtarzam, lata. Jesteśmy gotowi na taki maraton? Jesteśmy gotowi na ciosy? Jesteśmy gotowi na upokorzenia? Jesteśmy gotowi na kolejne porażki? Musimy być, jeśli chcemy, żeby wygrała Polska.

Szanowni Państwo, od lat jestem obiektem niezwykle zajadłej nagonki ze strony naszej tzw. prawicy. Padają oskarżenia straszne, internet zalewa potok kalumni, politycy PiS szarpią mnie jak mogą. Przypisuje mi się słowa, których nigdy nie wypowiedziałem. Przypisuje mi się motywacje, które są zawsze niskie. Często to śmieszy, czasem boli. Ale potem nadchodzi
demonstracja KOD-u, na których jestem raz z jedną córką, raz z drugą, i otrzymuję tyle dowodów sympatii, solidarności, ilu nie dostałem od 25-ciu lat.

Nie ukrywam, to były słowa i gesty bardzo dla mnie ważne, bardzo ważne także dla moich kochanych córek, które na co dzień zderzają się ze skierowaną przeciw mnie falą internetowego hejtu.

Piszę jednak o tym w bardzo konkretnym celu. Poniewieranych, opluwanych będzie wkrótce bardzo wielu ludzi w Polsce. I jest wielce prawdopodobne, że nie będą mogli oni skorzystać z przywileju, z którego korzystam ja. Nie będą doświadczać tak licznych, tak wspaniałych gestów solidarności. Otóż jest naszym wielkim obowiązkiem, by okazywać im solidarność, dawać ciepło, dobre słowo, pokrzepienie. To jest nasze wielkie zadanie, to jest wielkie wezwanie nas wszystkich do solidarności.

Nikt, poniewierany sędzia, wyrzucany na bruk dziennikarz, lustrowany ze względu na swą niezależność sędzia, postponowany lekarz, biznesmen, ktokolwiek - nikt nie może być teraz sam. Nie trzeba wiele, słowa pokrzepienia, gest solidarności, zwykłe ludzkie ciepło, to nasz obywatelski, wielki obowiązek.

Wszyscy, my Polacy, za chwilę zagramy w jednym z dwóch seriali. Jedni w serialu "Czas honoru". Inni w serialu "Czas hańby". Casting trwa. Od każdego z nas zależy w którym serialu zagra. Jedni będą bronić demokracji, praw człowieka, godności ludzi, inni będą je deptać. Każdy musi zdecydować po której jest stronie. W pewnej piosence, skomponowanej w czasach "Solidarności" z lat 1980-81 były takie słowa - "by nie spytał syn twój kiedyś, a ty gdzieś był wtedy tato?". Przyjdzie czas, gdy nasze córki i synowie takie pytanie nam zadadzą. Lepiej mieć dobrą odpowiedź.

Tu ważne stwierdzenie. Wielu z naszych rodaków popiera teraz działania Prawa i Sprawiedliwości. To ich święte prawo. To nie są idioci, głupie PiS-iory. To są nasze siostry i nasi bracia. Naszym obowiązkiem, naszym wspólnym obowiązkiem jest rozmowa ze sobą. Wsłuchiwanie się w swoje racje. Nie będą to rozmowy proste, czasem skończą się kłótnią, nawet awanturą.

To nieistotne. Dom zwany Polską należy do wszystkich. W tym domu szacunek należy się każdemu. Prawo głosu też. Prawo do swych racji też. Jeśli ulegniemy pogardzie wobec drugiej strony, przegramy. Łatwiej jest, owszem, nienawidzić, gardzić, odrzucać. Ale na fundamencie pogardy, odrzucenia, nienawiści, nie zbudujemy w Polsce niczego.

"Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, ale najtrudniej cierpieć" - wyrył ktoś na ścianach katowni Gestapo na ulicy Szucha w Warszawie. Nikt nam dziś nie każe za Polskę umierać, z cierpieniami też nie przesadzajmy. Dziś wystarczy dla Polski, byśmy byli przyzwoici, stawali w prawdzie, bronili prawdy, bronili demokracji. Naprawdę, stać nas na to.

W 1990 roku miałem 24 lata. Wolna Polska, jak z nieba spadła ta cudowna gwiazdka. Gwiazdka z nieba jednak nie spadła. Polska nagle była wolna, bo wspaniali Polacy, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak, Lech Kaczyński, Stefan Niesiołowski, Adam Michnik, Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki (kolejność nieistotna) uwierzyli w niemożliwe, wymarzyli niespełnialne marzenie. Stawali twardo i godnie. W końcu wygrali. Nasze zadanie dziś jest nieskończenie prostsze niż to, którego podjęli się oni.

Ja sam, jak tylu Polaków, korzystałem przez ponad ćwierć wieku, z owoców wolności, a wiec z owoców poświecenia, prawdziwej ofiary, tylu wspaniałych, mądrych odważnych Polaków. Prezent w postaci wolności dostałem za darmo. Może nadszedł czas, by na prezent zapracować. Nikt z nas nie dostanie za obywatelską postawę orderów. Ani listów gratulacyjnych. Ale nagroda będzie mimo to wspaniała. Możliwość spojrzenia w lustro bez absmaku. I gotowa odpowiedź na pytanie naszych dzieci - "A ty gdzieś był/była wtedy, tato/mamo?".

Najważniejsza jest Polska. Niezłomni są Polacy. Wielki naród nigdy nie pozwoli odebrać sobie wolności. Dlaczego? Bo wolność, choć czasami mamy niejakie problemy z korzystaniem z niej, jest w naszym kodzie DNA.

Szanowni Państwo. Życzę wszystkim jak najlepszego Nowego Roku. Zdrowia, szczęścia, spokoju ducha, uśmiechu, nadziei, miłości, wszystkiego co dobre. Kochani, tu niestety plagiat - TO MY DAMY RADĘ!

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Tomasz Lis
Skomentuj