Uwaga, słuchajmy!

Być może już teraz mamy na talerzu najważniejsze przesłanie tegorocznych wyborów prezydenckich, które wygra prezydent Bronisław Komorowski. Jest nim gwałtownie rosnące niezadowolenie Polaków z systemu, z układu partyjnego, w którym partie zajęte są niemal wyłącznie sobą, zajęte niemal tak bardzo, że nie starcza im już sił na zajmowanie się Polską.

Paweł Kukiz nie zostanie prezydentem. Ani za chwilę, ani później. Nigdy nim nie będzie. Ale wielkim błędem byłoby lekceważenie autentycznych emocji, które stoją za rosnącym poparciem dla Kukiza.

W tym momencie warto zadać pytanie, dlaczego to poparcie rośnie. Nie sądzę, by wśród deklarujących poparcie dla Kukiza czy dla Korwina, rzeczywiście wielu było takich, którzy uważają, że Paweł Kukiz to dobry kandydat na prezydenta. Nie ma ani wiedzy, ani doświadczenia. Prawdę mówiąc nie ma absolutnie nic, co czyniłoby go dobrym prezydentem. Za granicą wojna, w Unii Europejskiej kryzys, a tu Polska deleguje Kukiza, by za chwilę negocjował z Obamą albo z panią Clinton, ewentualnie z prezydentem Jebem Bushem, kanclerz Merkel albo z prezydentem Hollandem. Albo z premierem Cameronem. Bądźmy poważni i powiedzmy to sobie szczerze, byłby to ze strony Polski dość kuriozalny żart.

Ale jednocześnie wielkim błędem byłoby lekceważenie Pawła Kukiza, czy bagatelizowanie realnej społecznej emocji, która sprawia, że poparcie dla niego rośnie i już jest imponujące.

Co mówią nam sondaże, których wyniki już znamy? Mówią nam, że dramatycznie szybko rośnie odsetek Polaków uważających, że obecny polityczny establishment ich nie reprezentuje, że polityczne elity zajęte sobą, problemy Polaków lekceważą, że rośnie "ssanie" na coś nowego, coś autentycznego.

Obecne sondaże pokazują nam, że dwaj reprezentanci dwóch największych partii, z podatkiem poparcia dla kandydatki SLD i kandydata PSL, nie mają poparcia większego niż mniej więcej dwie trzecie Polaków. To o niebo mniej niż 5 lat temu. Co się stało przez tych pięć lat?

Ano to, że dramatycznie szybko wzrosła liczba Polaków, według których spór PO- PIS jest jałowy, że przestaje odpowiadać na dylematy, wątpliwości Polaków, a przede wszystkim, że już w żaden sposób nie wynika z niego odpowiedź na pytanie, jak spełnić aspiracje Polaków.

Nie wiem, czy prezydent Komorowski i Jarosław Kaczyński, PO i PIS, ten komunikat właściwie odczytują. Ale powinni. Otóż gwałtownie rośnie liczna Polaków uważających, że politycznym establishmentem nie jest Komorowski, Kopaczy czy PO, ale PO i PIS, Kopacz, Komorowski i Kaczyński.

Słyszymy ten komunikat w dużym stopniu dzięki Pawłowi Kukizowi. I za to należą mu się podziękowania. Niezależnie od tego, że rozumiejąc głos na Kukiza jako głos sprzeciwu, nie zrozumiem głosu na Kukiza jako głos na realnego kandydata na tak ważne stanowisko. Paweł Kukiz na to stanowisko w żaden sposób się nie nadaje. Choć, jako się rzekło, bardzo dobrze, że kandyduje i dobrze, że poparcie dla niego rośnie. Dzwonek ostrzegawczy słychać. Jest donośny. Doskonale donośny. Mam nadzieję.

Prezydent Komorowski musi ten głos usłyszeć, nie po to by wygrać wybory, i tak je wygra, ale po to, by jego druga tura nie była kulawa, by nie była słanianiem się w drodze do mety. Jarosław Kaczyński musi usłyszeć ten głos, by PIS nie był za chwilę wyłącznie partią moherowo-sklerotyczną.

Za chwilę będzie zapewne druga tura i pojedynek Komorowski kontra Duda. Ale dzisiaj wygląda na to, że prezydent Komorowski i kandydat Duda w oczach rosnącej liczby Polaków, są kandydatami tej samej partii. Partii stagnacji i statu quo. Czy całkowicie słusznie? Nie, ale to nie jest ważne. Ważne jest co czują i mówią ludzie.

To nie będę w Polsce wybory przełomowe w sensie werdyktu wyborców. Ale w senie atmosfery, kontekstu, przesłania, owszem. Epoka POPIS-u nieubłaganie dobiega końca.

Poparcie dla Kukiza jest duże. Na miejscu przedstawicieli największych partii bardzo bym się cieszył, że głosem sprzeciwu, czy sprzeciwu twarzą jest Kukiz. Gdyby był to ktoś naprawdę poważny, zdolny do stworzenia naprawdę realnej alternatywy, to największe partie musiałyby umierać ze strachu już dziś. A tak mają jeszcze kilka lat w miarę spokojnego życia. W miarę.

Zmiana nadchodzi. Nie wiadomo jaką będzie miała twarz, czyją będzie miała twarz. Wiadomo, że nie będzie miała twarzy Kukiza. Ale wyrażający potrzebę zmiany głos, już wkrótce będzie niezwykle donośny. Dlaczego? Bo nadejdzie zapewne coś co nie będzie pozorem zmiany, ale zmianą.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaWyboryTomasz Lis
Skomentuj