Grupa naTemat

Banały Dudy kontra Bronkowe nudy

Nie miałem czasu "na żywo" oglądać występu Pana Andrzeja Dudy na konwencji wyborczej PIS. Obejrzałem to sobie na youtube, gdzie jego wystąpienie zapowiadano jako "niesamowite wystąpienie na konwencji PIS" i "doskonałe wyborcze wystąpienie Dudy". Cóż, jakoś się przemęczyłem i wytrzymałem 28 minut wypowiadanych z wielką pasją banałów i bzdur Pana Dudy. Fakt, to było niesamowite, tyle banałów i dyrdymałów w 28 minut.

Nie chcę być dla Pana Dudy nadmiernie okrutny. Nie poświęcę więc tu zbyt wiele miejsca jego heroicznej i na razie przegranej batalii z polszczyzną. Ktoś powinien jednak kandydatowi Dudzie powiedzieć, że w słowie "prezydent" akcentujemy trzecią sylabę od końca. Ktoś też powinien wyjaśnić Dudzie, że powinien za wszelką cenę unikać rusycyzmów. Panie kandydacie Duda – nie mówimy – "jeśli Polacy mnie wybiorą prezydentem" ani "zostanę zaprzysiężony prezydentem".

To są panie kandydacie dość koszmarne rusycyzmy. Po polsku, a nie po rusku, mówimy: "jeśli Polacy wybiorą mnie na prezydenta" i " jeśli zostanę zaprzysiężony na prezydenta". To ważny punkt. Pan Duda nie zostanie prezydentem, ale być może w najbliższych trzech miesiącach nauczy się unikać okropnych rusycyzmów. To już będzie jakiś zysk.

Słuchałem więc "niesamowitego wystąpienia Dudy" czekając aż powie coś, co banałem nie będzie, aż powie coś, co na milimetr będzie odbiegało od żałosnych PIS-owskich sylogizmów. Nie udało się. Bo oto kandydat Duda mówi nam, że "jednym z pierwszych aktów prawnych będzie ustawa przywracająca poprzedni wiek emerytalny". Duda mówi nam więc, że jeśli zostanie wybrany na prezydenta (a nie prezydentem, jakby z ruska powiedział sam Duda), to zrobi coś skrajnie głupiego i nieodpowiedzialnego, na co Polski absolutnie nie stać.

Czy były jeszcze jakieś konkrety w wystąpieniu Dudy? Owszem. Otóż wskazany nam przez Kaczyńskiego na prezydenta nas Polaków Duda, powiedział, cytuję – "prezydent notariusz rządu?Ja takiej prezydenturze mówię nie". Od jakiegoś czasu słyszymy, że wybory w Polsce wygra PIS. Wtedy o wszystkim w Polsce będzie decydował kawaler tysiąclecia, pan Kaczyński. Pan kawaler tysiąclecia premier Kaczyński będzie słał panu prezydentowi Dudzie kolejne ustawy. A co będzie wtedy robił Duda? Otóż Duda będzie wetował, bo on nie chce być notariuszem i takiej prezydenturze mówi "nie". Kaczyński mu śle ustawy, a Duda powtarza – "Jarosławie, mówiłem nie takiej prezydenturze, więc muszę tę ustawę zawetować". Niezłe jaja, nie?

Co tam jeszcze zabawnego będzie robił Duda, co jest jest obowiązkiem prezydenta? A, pamiętam, jak to powiedział Duda zadając kolejny sierpowy polszczyźnie – "uważanie na krzywdę ludzką". Duda będzie miał "uważanie", a ja już dziś mam "używanie", bo muszę oddać kandydatowi Dudzie, że mało komu udaje się wypowiedzieć tyle bzdetów i banałów w 28 minut. Ale z jaką pasją! Sam Kaczyński musiał się nieźle bawić oglądając pasję swojego wyciągniętego z cylindra królika.

Duda mówił bez kartki, ale nic mądrego i niebanalnego nie powiedział. Ale na Dudzie tu nie poprzestanę. Wczoraj pan prezydent Komorowski też występując bez kartki, też nic mądrego i niebanalnego nie powiedział. Pan prezydent sprawia wrażenie, jakby prezydentura mu się należała, a cała ta kampania wyborcza stanowiła niechciany akt w dziele powtórnej koronacji. Prezydent Komorowski bajał i nudził, niemal usypiał.

I powiem tu całkiem szczerze. Nie wykluczam, że szybko wzrośnie liczba Polaków, którzy wolą banały Dudy wypowiadane z pasją od banałów Komorowskiego, wypowiadanych bez cienia pasji. Pan prezydent, jak mówią Amerykanie, siedzi na ogonie. Sprawia wrażenie, jakby mu się prezydentura należała, bez stresu, bez wysiłku. Otóż nikomu nic się nie należy bez stresu i bez wysiłku, a już w najmniejszym stopniu prezydentura.

Powtarzam, Duda był mierny i banalny, ale miał w sobie jakąś energię. Komorowski sprawia wrażenie zdolnego do uśpienia swym przemówieniem samego siebie. Panie prezydencie, z całym szacunkiem, do roboty. Bo za chwilę blask gajowego wyparuje. Obywatele chcą mieć poczucie, że Pan walczy o ich głosy, a nie, że ma Pan poczucie, iż ich głosy się Panu należą. Nic nikomu się nie należy.

Duda wypadł na swej konwencji blado, ale jakoś energetycznie. Mam nadzieję, że zmusi prezydenta Komorowskiego do wysiłku, że spowoduje u niego pewien stres, że wywoła poczucie niepewności. Bo nasz prezydent zdaje się pławić w pewności, w nieuchronności wyboru.

Czekam aż prezydent Komorowski pokaże, że potrafi naprawdę walczyć o nasze głosy. A jeśli dalej będzie wyglądał jak znudzony gajowy, będę mu serdecznie życzył drugiej tury i potu spływającego po plecach. Bo bycie prezydentem Polaków zasługuje na monstrualny wysiłek, a nie na leniwą koronację.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaAndrzej DudaBronisław KomorowskiWybory
Skomentuj