Teatrzyk absurdu Pana Jarosława

Nie należałem do histeryków twierdzących, że 13 grudnia Jarosław Kaczyński i PIS podpalą Polskę. Z prostego powodu. Pan Jarosław Kaczyński i PIS, choćby chcieli, Polski nie podpalą. Impotencja nie jedno ma imię. Także to.

To co się działo w sobotę w Warszawie było cudowną ilustracją absolutnej absurdalności marszu PIS-u, jego haseł oraz jego przesłania. Raz sierpem raz młotem, czerwoną hołotę, skandowali niespełnieni patrioci. Trochę się spóźnili. Jakieś 33 lata się spóźnili. Drobiazg. Taki fragmencik teatrzyku absurdu pana Jarosława.



Uroczy to był dzień w Warszawie. PIS-owcy gardłujący, że wolność, demokracja, wolność słowa są w Polsce zagrożone. Setki tysięcy Warszawiaków całkowicie ignorujących te żałosne jęki.

Ale jest groza. Wszędzie policja. Czuwająca, jak to w państwie totalitarnym, by demonstrantom nic się nie stało. Policyjne suki i kabaryny (młodsi tych słów nie rozumieją, ale tak nazywano w czasach PRL milicyjne pojazdy). Nastrój trwogi. Czy znowu patriotom przydarzą się koszmarne rzeczy?

Może Jarosław w końcu zostanie internowany? Nie, podła władza znowu go olała. To jest dowód jej podłości. Był i element grozy. Na Placu Konstytucji jakaś grupa w mundurach MO, obok niej koksownik, taka scenka, jakby to był 13 grudnia 1981 roku.

Ale prezes, w swoim teatrzyku absurdu, w swoim świecie obsesji, kompleksów, urazów i frustracji dalej bredzi o zagrożonej demokracji, dławionej wolności słowa, o wstrętnym worku z kamieniami, czyli obecnej władzy, który to worek trzeba zrzucić z pleców, by Polacy odzyskali wolność.

Panie Kaczyński, odzyskaliśmy ją 25 lat temu. Dzięki temu był Pan, jak i Pana brat, senatorem, potem posłem, potem szefem Kancelarii Prezydenta, potem brat szefem NIK-u, potem brat prezydentem Warszawy, potem brat prezydentem Polski, potem Pan premierem, teraz Pan szefem opozycji. Przestań więc, Panie Kaczyński, bredzić o zagrożeniu dla demokracji. Nikt nie był jej takim beneficjentem jak Pan i Pana brat. A biorąc pod uwagę pana kwalifikacje, Panie Kaczyński, do pełnienia jakichkolwiek odpowiedzialnych funkcji w państwie, jest Pan, Panie
Kaczyński, największym beneficjentem tej demokracji, beneficjentem niezasłużonym, Panie Kaczyński, biorąc pod uwagę, jak Pan plujesz na wolną Polskę.

Dobrze, dajmy sobie spokój z tym nieszczęśnikiem, który nie zatrzyma się przed wypowiedzeniem nawet najbardziej absurdalnej bredni. Niech biedaczek żyje w swoim świecie Brudzińskich, Czarneckich, Zelinków i innych. Szkoda gościa, ale już nic mu nie pomoże.

Teraz zupełnie poważnie. 13 grudnia to w Polsce ważny dzień. I z tej okazji chciałem powiedzieć parę, przynajmniej dla mnie, ważnych słów.

13 grudnia miałem 14 lat. Płakałem wtedy słuchając Jaruzelskiego. Nikt, poza wszystkim, nie wiedział, czy ludzi Solidarności, nie wywożą właśnie na Sybir, czy ich nie zabijają.

To jest dobry dzień, by podziękować za wolną Polskę. To jest najlepszy dzień, by najniżej pokłonić się wielkim ludziom, którzy mieli wtedy odwagę, by walczyć i krzyczeć. Nie dziś, jak Kaczyński. Wtedy.

Dziękuję Lechowi Wałęsie i Bogdanowi Borusewiczowi. Władkowi Frasyniukowi i Zbyszkowi Bujakowi. Lechowi Kaczyńskiemu i Zbyszkowi Janasowi. Bronisławowi Geremkowi i Tadeuszowi Mazowieckiemu. Stefanowi Niesiołowskiemu i Władysławowi Bartoszewskiemu. Bronisławowi Komorowskiemu i Bogdanowi Lisowi. Adamowi Michnikowi i Jackowi Kuroniowi. Dziękuję wspaniałym kobietom Solidarności, naprawdę bohaterskim, bo często ryzykowały nieskończenie więcej, niż ich mężowie, którzy mogli liczyć, że ktoś zadba o rodzinę. Dziękuję tysiącom ludzi Solidarności, których nazwisk nie znamy i nie poznamy. Byliście wielcy, gdy było najtrudniej. Wierzyliście, gdy wiara wydawała się głupotą. Przenieśliście przez trudne czasy wiarę i nadzieję.

Każdy, kto kocha wolną Polskę, jaką dziś mamy, musi Wam wszystkim być dozgonnie wdzięczny. Ja jestem. To dzięki Wam od 25 lat jestem wolnym dziennikarzem w wolnym kraju. To dzięki Wam mogę pisać to co chcę, jak chcę i gdzie chcę. Jesteście, dobrze, nie wzdrygajcie się, jesteście - WIELKIMI BOHATERAMI NASZEJ WSPANIAŁEJ, WOLNEJ, DEMOKRATYCZNEJ POLSKI.

Bardzo nisko się Wam wszystkim kłaniam. I chcę Wam wszystkim w tym dniu powiedzieć dwa słowa. BARDZO DZIĘKUJĘ.

Kaczyński Polski nie podpali. Nigdy. Z prostego powodu. Polacy są mądrzy. Może dalej grać główną rolę w swym teatrzyku absurdu. Nic to złego. To właściwa dla niego rola.
Trwa ładowanie komentarzy...