Grupa naTemat

Jakby nie w Polsce

To był naprawdę miły wieczór na Stadionie Narodowym. Niby piłka, ale zupełnie inaczej niż zwykle u nas, niby mecz piłkarski, a atmosfera całkowicie odmienna niż zwykle.

1. Gdy Stadion Narodowy otwierano, nasza reprezentacja zagrała z Portugalią. Za każdym razem, gdy Cristiano Ronaldo dochodził do piłki, publika wyła i gwizdała. Kibol nie lubi Ronaldo, może Ronaldo za dobrze gra i za dobrze wygląda. Wczoraj Ronaldo dostał na powitanie wielką owację. Czyli publiczność zachowała się tak jak normalni fani futbolu
w cywilizowanym świecie.

2. Na stadionie było ponad 40 tysięcy kibiców i ani jednego kibola. Żadnych bluzgów, wyłącznie kulturalny, fajny doping.

3. Na stadionie cała masa dzieci, których rodzice nie musieli się martwić, że zafunduje się owym dzieciom

a. koncert wulgaryzmów.
b. popis antydopingu.
c. niebezpieczny powrót do domu w autobusach razem
ze stadem rozwydrzonych, pijanych bandytów.

4. Żadnemu dziecku nie ukradziono koszulki, co niestety miało miejsce niedawno we Wrocławiu, gdzie żule i bandyci przyszli na mecz Śląska z Borussią Dortmund.

5. Oklaskiwani byli wszyscy zawodnicy, niezależnie od nazwiska,
drużyny, kraju pochodzenia i wyznania. Czy to Brazylijczyk
Marcelo, czy Niemiec Khedira albo Niemiec Gomes, czy
Hiszpan Ramos albo Francuz Benzema lub Argentyńczyk
di Maria.

5. I najważniejsze, można było zobaczyć naprawdę piękną piłkę, czyli dokładnie to, czego normalnie na polskim stadionie zobaczyć nie można.

W czasie spotkania z piłkarzami Realu tuż po ich przyjeździe do Warszawy obliczaliśmy ze znajomymi ile pieniędzy warci są wszyscy zawodnicy z Madrytu. Wyszło nam, że w sali, w której jesteśmy, jest ponad pół miliarda euro, czyli ponad dwa miliardy złotych. Ale wieczór na Narodowym był udany w równym stopniu dzięki kibicom, którzy kochają piłkę, a nie wszystkie te tandetne i kretyńskie kibolskie zachowania, które będąc miłości futbolu zaprzeczeniem, do polskiej piłki i piłki w Polsce tak skutecznie tak wielu ludzi od tak dawna zniechęcają.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Piłka nożnaTomasz Lis
Skomentuj